Zakamarki duszy

Gdzieś w środku nas mieszka Dusza. Gdzie dokładnie, tego nikt nie wie. Jest niewidzialna, więc nie wiadomo czy jest mała, czy duża? Tyle przecież odczuwa, tyle samo co serce. A może nawet i więcej, bo przecież to Dusza przechodzi katusze, okresy ciemności w poszukiwaniu brzasku i cierpi na brak zrozumienia Jej cichego głosu. Ma tyle zakamarków. Jak kieszenie wypchane po brzegi, gdzie miesza się radość ze szczęściem, niepewność z odwagą, smutek ze zniechęceniem. Potrafi ronić niewidoczne łzy z bólu. I z miłością dbać o Twoje serce.

Przychodzi na ziemię z określonym zadaniem, a subtelną nitką połączona jest z Bogiem. Przez serce mówi, a przez blask oczu jej stany rozpoznajesz. Gdzie tkwi sekret Duszy, że jednych potafi unosić do nieba, a innych przy ziemi uporczywie trzymać? Czy nie czuje się zmęczona, tym że musi żyć wiecznie? Gdzie odpoczywa, gdy Jej życie zbrzydnie? Czym czyści plamy na Duszy? Czy wierzy w niewiarygodne? bo, chyba ma cichy pakt z Bogiem? Ona wie najlepiej, że Bóg pisze prosto, lecz po liniach krzywych, żeby nie było zbyt łatwo odfajkować życie.


Cukrowe baranki

Idą Święta Wielkanocne, jak co roku niczym się nie różnią. Ciągły pośpiech, żeby zdążyć, żeby kupić, żeby nic na stole nie zabrakło. Pachnące mazurki, jajek bez liku, kolorowe pisanki i babki lukrowane. Pięknie. Jest wszystko. Jest też urok i magia Świąt! Tyle biegania i jak za pstryknięciem z palców, wszystko minie. Jak tu się zadumać, przystanąć na chwilę i zatrzymać się w tej bieganinie? Jak tu znaleźć sens Zmartwychwstania Pańskiego? Jak tu przypomnieć sobie o naprawdę ważnych sprawach w życiu? Ważniejszych od malowania pisanek i lukrowania babek.

Jak długo trzeba czekać by sobie wzajemnie wybaczyć? Rękę podać na zgodę. Spojrzeć w oczy drugiego człowieka. Święta Wielkanocne jak co roku, tylko pozornie mogą być takie same, bo to nie jedzenie nadaje im smak, ale zrozumienie sensu Męki Pańskiej. Koniec. Kropka. Nic więcej nie piszę, bo nawet najprostsze słowa, nie są w stanie dotrzeć do tych, co raz do roku biegną do kościoła zrobić sobie zdjęcie z Jezusem na krzyżu. Życzę wszystkim Wesołego Alleluja! I kilku wolnych chwil, dla świątecznych przemyśleń.


Jak Pana Boga za nogi złapać?

Najfajniejsze uczucie, gdy wszystko układa się taj, jak chcemy. Rozpiera nas wtedy szczęście, które możemy szybko nazwać lub nadać mu kolor. Najpiękniejsze krótkie momenty z życia, gdzie osiągnęliśmy niemożliwe, dostaliśmy wymarzone, sięgnęliśmy ręką nieba i udało się Pana Boga za nogi złapać, bo właśnie tamtędy przechodził.

Dla takich chwil warto żyć, nawet gdyby przydarzały się rzadko to wywołują niezapomniane uczucie chwili szczęścia. Rozpierająca radość sprawia, że możesz skakać jak małe dziecko. Chociaż to dzieci zwykle, o wiele lepiej wiedzą jak wyrażać radość. Uwielbiam takie chwile, kiedy spełniają się moje marzenia, jak w zaczarowanym, magicznym świecie bajek, gdzie wszystko jest możliwe. I nie ma słów na „nie”.

Przez większość czasu przytłacza nas proza życia, tak nudna, że wręcz zabija, lecz jeśli masz marzenia to masz odskocznię by uniknąć śmierci z przyzwyczajenia. A, marzenia…każdy ma swoje. Jeden robi karierę, lubiąc wspinać się po szczeblach. Drugi lubi bujać się w hamaku, wśród ciszy i drzew, rozmyślając jak tu zrobić, żeby podczas podziwiania, nie zasnąć. Ważne by robić to co się lubi, co sprawia, że czujesz się lepiej i możesz uśmiechać się sam do siebie. By na koniec móc powiedzieć , byłem tym kim chciałem być, wierząc że tym samym spełniłem wobec siebie, boski plan.

Jest jeszcze tajemnicze prawo miłości i nadziei. Trzeba najpierw spełnić czyjeś marzenie, by spełniło się Twoje własne. Wtedy Pan Bóg znowu pozwoli się, mimochodem za nogi złapać.


Powtórka z życia.

Czasami mam wrażenie, że życie składa się z ciągłych powtórzeń. Jedne egzaminy zdajemy inne oblewamy, a za jakiś czas przychodzi czas na możliwość poprawy. Poprawa to szansa, że teraz zdamy lepiej niż do tej pory, pod warunkiem, że przyswoiłeś już materiał, który dotyczy tej lekcji życia.

Niektóre tematy są łatwiejsze do zrozumienia inne trudniejsze i do tego dochodzi jeszcze nauczyciel, który tę lekcję wykłada. Nie zawsze musisz się z nim zgadzać, ale niektóre tematy warto zrozumieć, by zaoszczędzić sobie i innym cierpienia.

Nikt nie lubi kar, na ogół mało kto się z nimi zgadza, mówiąc że są krzywdzące. Masz prawo się nie zgadzać, ale kara jest konsenkwencją za zaistniały czyn. Życie to odpowiedzialność wybory, decyzje a Ty nie jesteś już dzieckiem by zrzucać winę na innych. Prawo przyczyny i skutku zawsze zadziała, jak nie teraz to później będziesz musiał przerobić jeszcze raz ten sam temat. Zastanowić się, przemyśleć, wyciągnąć wnioski albo „nie rób drugiemu co Tobie nie miłe”. Wtedy powtórek z egzaminu będzie mniej, życie nie będzie Cię przykro zaskakiwać i na Boga nie będziesz musiał winy zrzucać. Z ostatnich ciekawostek polecić chcę www.cobrabusy.pl którymi przejechałem z Holandii do Polski busami Cobrabusy.

Nic nie trwa wiecznie, ważne żeby wiedzieć w jakim celu się to wszystko dzieje. Czasami dostajesz od losu jeszcze raz szansę, by móc coś zrozumieć i naprawić, bo życie „jak gdyby nigdy nic”, każdego dnia toczy się dalej.


Podróż w zaświaty.

Najpierw, może do Nieba. Niebo może wyglądać, tak jak sobie wymarzysz, bo w Niebie powinna być możliwość spełniania marzeń. Jeśli o mnie chodzi, będę biegać po górach i łąkach lub w pięknym ogrodzie mieszkać wśród ulubionych drzew i kwiatów, bujać się na hamaku. Każdego dnia na nowo wszystko odkrywać. Z Panem Bogiem się spotykać i pytać, co u Niego słychać?

Żadnych zmartwień i kłopotów ze sobą nie biorę, idę przecież do Nieba, żeby odpocząć trochę. Może jakiegoś Anioła po drodze, uda mi się spotkać, użyczy mi swoich skrzydeł bym polatać mogła, żeglować na chmurach po Niebie i zrzucać piórka anielskie, tam gdzie ktoś czeka z nadzieją na pomoc z niebios. A, wieczorem gwiazdkę z Nieba dla siebie wybiorę. Będę też księżyc z bliska podziwiać, zachwycać się nim i do niego wzdychać. Do słońca się uśmiechać i z bożą krówką rozmawiać o „kawałku chleba”. I niech się dzieją cuda codziennie, przecież jesteśmy w Niebie.

Przejdźmy do Czyśćca – jeśli taki istnieje. Tu napewno się odpocząć nie da. Tu przychodzi się po to, by „duszę wyczyścić” z plam i zabrudzeń. Taka „pralnia sumienia”. Spojrzeć inaczej na swoje życie. Błędy naprawić, by wszystko w innym świetle móc zobaczyć. Tu się budzi w Tobie chęć wzajemnego pomagania, chcesz być kimś lepszym niż byłeś. Smutek ogarnia duszę Twą, że będąc na ziemi, tylko jeden punkt widzenia obrałeś, że zawiodłeś, że się bardziej nie starałeś. Łzy już nie wiele tu mogą pomóc. Tyle pracy Cię teraz czeka, szkoda, że nikt wcześniej Ci tego nie powiedział.

Zejdźmy do Piekła – myślę, że jest nisko. Osobiście uważam, że Piekło jest tu na ziemi. To tu wciąż człowiek, człowiekowi najgorsze krzywdy wyrządza. Przechodząc przez Piekło, szukając wciąż Nieba. I tak w kółko, lata lecą, czas ucieka i nic się nie zmienia.