W przestrzeni bólu.

Nie da się przeżyć życia, bez doświadczenia bólu. Bólu na różnych poziomach. Nawet gdy myślisz, że masz wszystko, to zawsze coś doskwiera. Czy to Twojemu sercu, duszy czy ciału. Ból wpisany jest w istnienie. Można go czasem jakoś zagłuszyć, ale jeśli nie znajdzie się tej właściwej przyczyny to każda pomoc jest tu na nic.

Ból targający sercem zranionym. Taki kruchy narząd, a tyle ważnych funkcji pełniący. Może być poranione, plastrami posklejane i z trudem oddychające, i nadal może siebie uleczyć, poprzez przebaczenie. Serce jest mądre, wie że potrzeba czasu, że trudno będzie zapomnieć lecz przecież zawsze może wybaczyć. I nic w zamian nie żądać. Gdy przyjdzie odpowiedni czas, gotowe będzie znowu dla kogoś bić, ale teraz całkiem inaczej. Chroniąc siebie. Spoglądając na stare blizny, jakie kiedyś było nieuważne. Nie chce spełniać już czyiś zachcianek. Miłość to przecież sprawa poważna, bo ma w sobie właściwości lecznicze.

Boląca dusza, lubi pytać o Boga. Gdzie On jest, gdy ona tak cierpi? Gdy nie pasuje do tego świata, do tych ludzi, a jednak musi tu być. Czy jest tutaj przez pomyłkę? Czy za karę? Przecież w środku wie, że zasługuje na coś więcej. Może przyszła tu posmakować czym jest ziemia, by później lepiej docenić smak nieba. Może by pokazać innym jak żyć, swoim przykładem. Tylko jak tu się nie pobrudzić. Nie płakać. Nie tęsknić za czymś lepszym. Jak iść przed siebie, gdy wciąż potyka się o kamienie. Ból istnienia, cały czas w sobie odczuwa. Szuka i pyta o Boga. Czasem rozpoznaje dotyk Jego dłoni, delikatny i subtelny, przypominający cud. Ludzkim rozumem nie do ogarnięcia. Żyje i czeka, aż Bóg skinie ręką, że wreszcie przyszedł czas na nią.

Ból ciała, najszybciej można uśmierzyć. Wystarczy zajrzeć do duszy i serca. Jeśli zrobisz to dobrze, dostrzeżesz po co żyjesz. Twoje ciało jest po to, by pomóc ci w głębszym odczuwaniu istnienia na ziemi. Przyjdzie czas, że zdejmniesz je, jak stary płaszcz. Rzucisz w kąt i cicho odejdziesz. Nie czując jego bólu więcej.

W przestrzeni bólu, oczyszczamy swoją duszę. Ból nie jest niczym złym, pokazuje co wymaga zmiany. Pozwól sobie go przeżyć. Poczuj go. Daj mu potrzebny czas, nie uciekaj przed nim w zapomnienie. I puść go wolno. Ból uczy nas eliminować przyczyny cierpienia i postępować w sposób zgodny z głosem własnego serca. Gdzieś na ziemskiej drodze, prowadzącej na spotkanie z Bogiem.


Świadomy siebie

Wędrówka przez życie bywa różna. Jedni lubią samotność, inni szukają wiecznie kompana. Kogoś, kto im tą wędrówkę umili, przy okazji zbierając wspólne doświadczenie. Lecz zdarzają się takie drogi, które przeznaczone są tylko dla Ciebie. Przez te zwykle trzeba przejść samemu, w pojedynkę. Często w bólu i w zwątpieniu. Cierpiąc na niezrozumienie, ale tylko taka droga prowadzi do wnętrza siebie. Do zmiany swojego spojrzenia, nawyków, przekonań, które od dawna już ci nie służą. Byłem ostatnio na imprezie gdzie firma skorzystała z oferty na wynajem hal namiotowych i stwierdzić muszę że takie hale namiotowe i ich wynajem na przeróżne sytuacje to świetna sprawa.

Czasem żeby lepiej zrozumieć życie, nie powinno się mieszać do niego innych ludzi na siłę. Nie wszystkie drogi są wspólne i choć wiele mogłoby wskazywać na to, że niektóre są pisane nam do końca życia, to czasem lepiej jest się rozejść. Widać dalej nie pasuje nam już iść razem. Jak w inny sposób możesz odkryć siebie? Rozpoznać. Zrozumieć z czym, czujesz się dobrze. Co Cię uszczęśliwia? Zobaczyć to, jak bardzo się zmieniasz.

Wszystko co Cię spotyka i dotyka, zmienia Ciebie i Twoje spojrzenie. Nabierasz ufności do siebie. Stajesz się swoim najlepszym przyjacielem, który nie pozwala dłużej siebie krzywdzić i żyć w bólu. Powoli przestaje Cię obchodzić bałagan w życiu innych. I to, co z nim zrobią. Nie chcesz dłużej się w to mieszać. Odchodzisz. Powoli budzi się Twoja świadomość. Uczy życia. Odkrywa prawdziwego Ciebie. Żebyś mógł się rozwijać, wzrastać i podejmować decyzje serce, które Tobie pomagają. Zdobywasz mądrość przez obserwacje. Już wiesz, że nic nie dzieje się przypadkiem. Otwierasz oczy na życie. Zaczynasz rozumieć wzajemne powiązania i relacje.

Nie dreptasz w miejscu. Przestajesz też narzekać. Nie tkwisz w przeszłości, zadając te same pytania. Przestajesz bezczynnie marzyć o przyszłości. Żyjesz tu i teraz. W rzeczywistości, bo to miejsce jest najlepsze do życia. Ty już to wiesz, bo odkryłeś to sam. Dzięki temu, czujesz się za nie bardziej odpowiedzialny. Do największych życiowych odkryć, zwykle dochodzi się samemu.

Wszystko ma swój czas i miejsce. I Ty także jesteś tam, gdzie powinieneś być, na własne życzenie. Świadomy siebie, idziesz bezpieczną ścieżką, z w pełni otwartym sercem. Ty już wiesz, że jesteś Miłością i Mądrością. Tak jak i zwyczajnym Nikim. Małą cząsteczką gdzieś we Wszechświecie.


W standardach szczęścia.

Można by się spierać o kategorie szczęścia. Co się na nie składa i czy zawsze jest idealne. Kogo ma dotyczyć i za co się należy. W tym pogmatwanym świecie, naprawdę wiele można podciągnąć pod nazwę szczęścia. Moje też, nigdy nie będzie pasować do Twojego. Inne standardy. Inny punkt patrzenia. Nie ma o co się spierać i dyskutować. Szczęście ma tyle barw, ile sam jesteś w stanie mu nadać. Czasami to czysta iluzja. Ułuda chwili, a jednak jakiś smak szczęścia daje. Wszystko jak zwykle zależy od punktu patrzenia, stania czy siedzenia.

Jeden powie, że to ciepły kąt, inny wymarzona praca czy bliska osoba darząca uczuciem. Uśmiech losu czy fart. Co za różnica, małe czy duże. Najważniejsze, żeby umieć je na czas docenić, rozpoznać i nauczyć się je pielęgnować. Rozgości się wtedy z pewnością na dłużej. Jakie ma znaczenie cudze spojrzenie na Twoje szczęście? Czy ktoś jest w stanie zrozumieć, to co czujesz? Po co się tłumaczyć, że wszystko wygląda całkiem inaczej, niż się komuś tylko wydaje.

To Twoje życie. Walcz o swój rodzaj szczęścia. Nie poddawaj się stereotypom. Cichym lub głośnym naciskom. Ludzkim, krzywym spojrzeniom lub ciętym językom. Opiniom głoszącym, co trzeba, a co wypada. Szczęście jest proste. Przynosi spokój duszy. Ogrzewa serce. Zmienia spojrzenie na wiele rzeczy. Rozum zwykle ujmuje wielkie uczucia w zbyt małe słowa. Nie da się go ubrać w słowa i przydzielić jakąś kategorię. To co dzisiaj daje Ci szczęście, jutro może być już tylko cichym wspomnieniem. Jeśli możesz coś zrobić dzisiaj dla siebie, to nie odkładaj tego w czasie. Przecież nic dwa razy się nie zdarza. Życie cechuje się ciągłą zmiennością, a szczęście wymaga odwagi. Bądź więc szczęśliwy na swój własny sposób. Niepowtarzalny. Nikt nie musi tego rozumieć. Współczuć czy pocieszać. Doradzać czy odradzać. Wszyscy żyjemy w świecie biegunowości.

Nikt nie zrozumie co czujesz, jeśli nie przeżyje tego samego co Ty. Nie pogubi się, gdzieś na ścieżkach życia. Nie podda zwątpieniu sens istnienia. Nie odrodzi się ponownie w bólu życia, żeby jeszcze raz wyznaczyć standardy swojego szczęścia. A później, możesz milczeć. W tajemnicy. Nie musisz nikogo przekonywać, z ilu kawałków szczęścia składa się Twoje życie. Gdy uświadomisz sobie, że nikt i nic nie jest idealne, to doceniasz swoje szczęście, jeszcze bardziej.


Dostrzec Światło.

Nikogo z nas życie nie oszczędza. Wątpliwości, rozterki, łzy, bolesne rozstania te wszystkie ciężkie chwile, gaszą w nas chęci do życia. To Wewnętrzne Światło, którym każdy z nas promienieje, gdy szczęście mu dopisuje. Im mniej Światła w Tobie, tym więcej lęków, obaw i zahamowań. Czasami zatracamy się w tym, tak bardzo, że żyjemy „w ciemnościach”.

Problemy nie są po to, by je wyolbrzymiać, ale umieć pokonywać. Ze słabości rodzi się siła, ale skupiać musisz się na myśli, że ze wszystkim sobie poradzisz. Może nie od razu. Może chwilami potrzeba więcej czasu, dystansu, lepszej perspektywy. Najważniejsze jest jednak to, żeby nie zgubić w tym wszystkim, swojego Światła. Jeśli zgaśnie, stajesz się ofiarą życia. Przychodzą choroby, lęki i uzależnienia, bo zwątpiłeś w swoją siłę.

Być może myślałeś, że sam nie dasz sobie rady. Być może, nie chciałeś zawracać swoimi problemami, innym głowy lub odwrócili się od Ciebie, wtedy gdy najbardziej ich potrzebowałeś. A Ty wtedy się poddałeś, zwątpiłeś w swoją siłę. Zapominając, że życie zawsze daje kilka dróg do wyboru. Ty wolałeś jednak „przymknąć” na to oczy. Najlepszy sposób na życie, to strach zastąpić wiarą. Zmagania w spokój i ufność. Trzeba też brać pod uwagę, że mogą się w nim pojawić, wszelkie odmiany „ciemności”, a Twoim zadaniem jest dostrzec w nich, choćby smugę światła nadziei. Pojawiająca się gdzieś z lekko uchylonych drzwi, które ktoś uchylił, właśnie dla Ciebie, bo musisz wiedzieć, że nigdy nie Jesteś sam i zawsze Ktoś nad Tobą czuwa.

Życie to ciągła walka. Trzeba być przygotowanym na najgorsze, wtedy nic Cię w nim nie zaskoczy. Będziesz pamiętał o istnieniu Twojego Wewnętrznego Światła, stąd bierze się siła i wiara we własne możliwości. Rozsądek podpowie rozwiązanie, a serce wskaże nowe drogi. Być może szczęście zmieni kolor, może nawet i nazwę, ale nigdy nie będzie nieszczęściem, które Cię przygniecie, odbierze sens życia czy zabierze resztę zdrowia. To wszystko kiedyś minie, jeśli pozwolisz temu odejść.

Jesteś stworzony do życia. Twoje Światło jest Tobą. Być może kiedyś pomożesz komuś, kto przemierza swoje „ciemności życia” w pojedynkę. Będziesz dla niego, tą potrzebną smugą Światła. Będziesz wiedział, jak go wesprzeć i pomóc, bo Ty także szedłeś kiedyś, tą samą drogą. Dzieląc się swoim Światłem, pozwalasz znaleźć Jego własne.