Z samotnością na ty.

Samotność ma kilka twarzy, choć dla mnie wciąż jest, taka sama. Jak dobry przyjaciel pasuje do mnie idealnie, jak ulubiony płaszcz noszony przez lata. Odwiedzam ją, kiedy tylko mam ochotę i tak dobrze nam się czas ze sobą spędza, że gdy życie przyśpiesza strasznie mi jej brakuje. Ona mnie nie osądza. Nie jest nużąca ani wyczerpująca. Niczego ode mnie nie oczekuje, nie stawia mi wymagań. Wcale nie jest smutna ani zakłopotana, któregoś dnia przyszła i tak została.

Gdy mam jej dosyć, to ją zostawiam, a ona jak dobry przyjaciel wszystko mi wybacza. Nie narzeka, że nie mam dla niej czasu i że ją zaniedbuję, że nie odbieram telefonów i nie piszę jak się czuję. Przychodzę do niej wtedy, gdy ją potrzebuję. Zawsze jest blisko, zawsze na wyciągnięcie ręki. I tak od lat, nic się między nami nie zmienia, wie o mnie wszystko, a mimo to nadal mnie wybiera. Ja też, tyle złego się o niej nasłuchałam. Sprawdziłam, to wcale nie jest prawda. Wszystkie inne związki się kiedyś skończą, a Ty zostaniesz sam ze swoją samotnością.

Nie czuję się samotna w mojej samotności. W milczeniu człowiek odnajduje siebie, a samotność pomaga w tym najlepiej. Możemy razem pomilczeć i to nam wystarcza. Cisza może brzmieć pięknie. Równie pięknie jak muzyka.


Tkając swoje Niebo.

Różnie można mówić o życiu i o tym co nas spotyka, zasłużenie lub nie. Nie ma z kim się, o swoje życie pokłócić, ale wciąż od Ciebie najwięcej zależy, co zrobisz z tym co Cię spotyka. Jak i to jakim będziesz człowiekim. Życie na śmierci się nie kończy, więc żyjąc pomyśl czasami o swoim Niebie. Myślę, że Bóg nie jest w stanie dogodzić wszystkim jednym Niebem. Na własne Niebo pracujesz więc sam, tkając je z wątków swojego życia. Żeby było kolorowo, nie może zabraknąć żadnych kolorów. Wplatane są wszystkie ludzkie uczucia; od miłości do nienawiści poprzez smutek z nitkami szczęścia, rozczarowanie, ból i dobroć. Wielobarwność jest zagwarantowana.

I tak żyjąc, każdego dnia uczysz się jak tkać, by na swoje Niebo zapracować. Zwracaj uwagę z czego tkasz i jakie kolory dobierasz, bo nie chodzi o długość utkanego życia, a o jakość i trudności napotkane przy pracy. Ile razy nitkę zerwałeś z Bogiem? Ile razy się poplątałeś i supłów narobiłeś? Ile razy ścieg zmieniałeś, by trafić na ten dla siebie właściwy? Ile ważnych oczek zgubiłeś tkając bez uwagi? Ile miłości i cierpliwości włożyłeś w tę pracę przy tkaniu?

To Twoje życie, przyglądaj mu się uważnie, bo tak łatwo zgubić najważniejszy wątek. Po czasie okazuje się, że dalsze tkanie traci sens, bo ominęło nas coś naprawdę ważnego, kiedy z zaciekawieniem patrzyliśmy w drugą stronę. Prawdziwe Niebo, utkane jest z miłości i dobroci. Codziennie tkasz Je dla siebie, poprzez własne wybory i ilością miłości noszonej w sobie.


Nic, co kobiece nie jest mi obce.

Spójrz w lusterko, widziałaś dzisiaj siebie? Ale nie po to, by policzyć nowe zmarszczki, czy gdzie i ile kilogramów Ci przybyło. Czy miałaś czas uśmiechnąć się do siebie? Pewnie, jak zwykle w codziennym pośpiechu, stawiasz siebie na ostatnim miejscu. Jeśli nie chcesz, nie musisz być dla siebie ważna, lecz może, o tym nie wiesz, że jesteś dla kogoś najważniejszą osobą na świecie.

Zatrzymaj się na chwilę, zadbaj trochę o siebie. Nie jakoś przesadnie, po prostu zrób coś całkiem innego, coś tylko dla siebie, może być coś szalonego. By później, na samo wspomnienie móc uśmiechać się do swoich myśli, jadąc w zatłoczonym tramwaju. Załóż ładną sukienkę i uśmiechnij się do lustra, pomyśl o sobie coś dobrego i powiedz na głos, choć jedno dobre słowo na swój temat.

Nie czekaj, aż ktoś powie Ci komplement, gdy znasz swoją wartość, nie potrzebujesz tego. Wiem, że są kobiety, które bez towarzystwa mężczyzn więdną, lecz jeśli nie ma dla kogo, to bądź piękna dla samej siebie. Ubierz trochę pewności, szminką namaluj uśmiech na twarzy, przypudruj twarz miłością do siebie i załóż szal w kolorze nadziei. I tak zwyczajnie spójrz na siebie innym okiem. Dzisiaj będzie dobry dzień, bo Ty tego chcesz, będziesz uśmiechać się do siebie i oczekiwać najlepszego.

Idź na ulubione ciastko do kawiarni, kup sobie bukiet pięknych kwiatów. Spraw sobie radość. I nagle znajdzie się Ktoś, kto Ciebie także polubi. Przysiądzie się na chwilę, a potem tak zwyczajnie, zostanie przy Tobie na całe życie, bo drugiej takiej, jak Ty nie znajdzie nigdzie. Uchyl dla siebie trochę Nieba, zasługujesz przecież na to, bo Jesteś Kobietą.


Znaczenie rzuconego słowa.

Codzienny słowotok. Czasami, nic wartościowego nie wnoszący do życia. Byleby coś mówić, bo cisza bywa taka, krępująca. Słowa mają ogromne znaczenie. Mogą przygnieść jak kamień lub unieść do nieba. Na ogół jednak, mają coraz mniej prawdy w sobie. Zgubił się gdzieś sens słów i ich znaczenie.

Zapomniane obietnice, złamane przysięgi miłości czy przyjaźni do grobowej deski – wszystko to było kiedyś przybite pieczęcią słowa. Im więcej mówimy, tym coraz trudniej jest zastanowić się, co tak naprawdę obiecujemy z takim rozmachem; że będę przy Tobie zawsze ( póki mi się nie znudzisz), że będę Cię wspierał i pomagał ( dopóki będzie mi to po drodze), że będę Cię kochał do końca życia ( chyba, że akurat kogoś bardziej pokocham). Słowa, słowa….można by tak bez końca. Im więcej słów, tym coraz mniej treści przypada na każde.

No, tak w życiu może być różnie. Napewno łatwiej jest składać obietnice, niż je dotrzymywać. Łatwiej jest coś rzucić na odczepnego, niż się tego trzymać. Byłoby pięknie, gdyby ludzie mniej gadali, a więcej słuchali. Widzieli, nie tylko siebie i czubek swojego nosa. Coraz trudniej wierzyć i budować zaufanie, bo zgubiło się znaczenie słów: prawda, szczerość, odwaga, które balansują na granicy zakłamania, fałszu i chamstwa.

Łatwiej jest usłyszeć, to co chce się usłyszeć, niż zmierzyć się z rzeczywistością. Prawda boli przecież tylko raz, a jednak wolimy kłamstwo, które za każdym razem boli tak samo, żeby to zrozumieć potrzeba odrobinę odwagi, która pomoże złudnej nadziei oczy przetrzeć. A jeśli nie, to po prostu wypada milczeć, żeby znaczenia słowom nie zmieniać.


Nieuniknione, przychodzi po cichu.

Życie mogłoby być naprawdę piękne, gdyby czasami nie przydarzało nam się coś zupełnie niespodziewanego, wywracającego życie do góry nogami. Rzeczy nieuniknione skradające się po cichu, na palcach, by Cię zbyt wcześnie nie przestraszyć, bo przecież nie jesteś na to jeszcze gotowy. Są częścią życia a jednak nie dopuszczamy do siebie takiej myśli, że nas mogłoby coś złego spotkać.

Choroba, nieszczęścia, śmierć może dotknąć wszystkich, tylko nie mnie. Jestem przecież dobrym człowiekiem, czuję się szczęśliwy, nikomu krzywdy nigdy nie zrobiłem, a tu coś strasznego nagle mnie spotyka. Dlaczego? Trudno na to odpowiedzieć. Żyć świadomie, to wiedzieć, że kiedyś może przyjść nieuniknione. W zwyczajny dzień, bez zapowiedzi. Jesteś tylko ziemskim człowiekiem, nie mogącym żyć tutaj wiecznie. Kiedyś nadejdzie czas, by zebrać się do drogi.

Śmierć przychodzi w znanym tylko dla niej momencie. Można ją trochę oswoić rozmowami o niej. Nie ma co udawać, że Ciebie nie dotknie. Temat trudny, który wciąż jest tematem tabu. Unikamy go, jak się tylko da, umierając w strachu. Jeśli dasz sobie czasami szansę, pomyślenia o tym wtedy życie nabierze innego, głębszego wymiaru, bo przecież nie wiesz ile czasu Ci zostało. Nikt z nas nie jest nieśmiertelny i nic nie trwa wiecznie. Są ludzie, którzy są świadomi swej śmiertelności, oswoili trudny temat i mówią o nim bez ogródek, wiedząc o niej tyle co Ty i Ja;

„…wiesz przyjdzie taki dzień, że mnie tu nie będzie. Na początku będzie trudno, bardzo trudno,.. lecz musisz wiedzieć, że postaram się być tuż obok Ciebie. Ty przecież też kiedyś odejdziesz. Będę wtedy czekał na Ciebie, by pokazać Ci moje nowe do życia miejsce. Więc, jeśli przyjdzie mój czas, pozwól mi odejść, bo ja nigdy o Tobie nie zapomnę…”


Zaufanie to wyzwanie.

Zdobyć się na taki luksus jak zaufanie, w dzisiejszych czasach to nie lada wyzwanie. Już łatwiej jest chyba, wybaczyć. Zaufać tak po prostu. Bez obaw? Czy otworzyć sobie, od razu furtkę na rozczarowanie? żeby później mniej bolało, bo prawda jest taka, że każdy ma coś do ukrycia. Problem leży w tym, że nie z każdym warto się dzielić tym, co nam na sercu leży.

Kiedy już czar pryśnie, to nie wiem co boli bardziej. To, że niechcący wyszło na jaw? Czy jak dalej idzie w zaparte? Mieć swoje tajemnice rzecz normalna, ale są rzeczy ważne i mniej ważne. Jeśli na kimś Ci zależy, to chyba warto jest znaleźć w sobie odwagę, by móc bez obaw, spojrzeć prosto w oczy i powiedzieć prawdę.

Zaufanie, trzeba na nie zapracować, ale chyba trudniejszą sztuką jest je umieć utrzymać. Gdy się je zawiedzie, tak trudno jest wrócić do równowagi. Później całe życie stosujesz zasadę ograniczonego zaufania, tą samą co w ruchu drogowym, żeby nie dać się znowu zranić. Trudno jest tak żyć, ale jeszcze trudniej jest się zdobyć ponownie na odwagę. Ludzie tak bezmyślnie czasami ranią. Nie liczą się z Twoimi uczuciami, bo sami takich uczuć w sobie znaleźć nie potrafią. Więc na czym budować wyższe uczucia, takie jak miłość czy przyjażń? Zaufanie to dyskrecja, że cokolwiek się stanie, to wszystko zostanie między nami. Jak sekret, bez możliwości ponownego odkrycia w tak trudnych chwilach; słabości, złości czy zwątpienia.

Zaufanie, gdy słuchasz z uwagą, doceniając to, że jest mi ciężko tym się dzielić, ale nie chcę mieć przed Tobą tajemnic. Zaufanie, gdy możesz na mnie liczyć, bo ja umiem milczeć. Taka umowa niepisana, kluczyk wyrzucony do rzeki. Tylko, czas najlepiej to sprawdza. Wyzwaniem jest ponowne zaufać, gdy człowiek czuje się tak mocno poraniony. Nigdy nie ma pewności, że to się nie powtórzy.