Z przyzwyczajeniem za „pan brat”.

Człowiek najczęściej ma tak w swej naturze, że lubi mieć pewność. Pewność daje poczucie bezpieczeństwa, komfort życia, stabilizację a od tego , dzieli nas tylko krok w stronę przyzwyczajenia. Kiedy nadchodzi przyzwyczajenie, myślimy że wszystko nam się należy, że przypisane jest na stałe i że nie musimy już o to, dbać co mamy.

Przyzwyczajenie jest takie normalne, że zmienia się w rutynę. W rutynę życia, gestów, myśli i odczuć. Lecz najbardziej boli, gdy dotyka miłości. Powoli ją zabija, nie dbając o to, co bywa tak płochliwe i podatne na zranienia. Miłość nigdy nie lubiła rutyny ani przyzwyczajeń. Chce ciągle iść do przodu. Rozwijać się i rozkwitać, żeby na nowo, móc ją wszędzie rozpoznawać. Upewniać się, że ciągle tu jest. Oczy przecierać ze zdumienia, że może być tak silna i mieć tyle nowych odcieni.

Przyzwyczajając się do jednego jej kształtu, zaczyna wiać nudą, bo nie potrafi już niczym dobrym zaskoczyć. Nawet słów, tak ważnych na co dzień, zaczyna szczędzić i zapominać. Nic gorszego niż przyzwyczajenie, nie może przydarzyć nam się w życiu. Czy ktoś kiedyś, powiedział Tobie, że to co masz jest dane raz na zawsze? I nie trzeba, o to dbać i się troszczyć? Jeśli tak, to był w wielkim błędzie, a Ty nie potrzebnie go posłuchałeś.

O wszystko w życiu trzeba dbać. O każdą najmniejszą rzecz. O iskierkę uczucia i największą miłość. O relacje z bliskimi, trzeba stoczyć czasem poważną walkę. Nie szczędź pochwał. Nie udawaj, że nie widzisz. Nie przyzwyczajaj ust do milczenia. Rąk do bezczynności.

Nie sprowadzaj życia do przyzwyczajeń i rutyny, żeby później z utęsknieniem czekać jego końca. Dbaj o to wszystko co masz tak, jakbyś właśnie dziś, dostał to w prezencie od losu. To co, dotyczy jutra, nigdy nie daje pewności nikomu.


Furtka wątpliwości.

Wątpliwości to często popadanie, ze skrajności w skrajność. Gdy bardzo chcemy coś zmienić, coś osiągnąć. Mieć lub być. To zderzamy się wtedy z prawdziwą rzeczywistością. Gdzie, nie wszystko zależy od nas samych. Właściwie, to dobrze że czasami ogarniają nas wątpliwości. Pozwalają się zatrzymać. Dają nam czas do namysłu lub głębszych życiowych przemyśleń. Przecież na jedno życie, składa się tyle wyborów i decyzji.

Zwykle w wątpliwościach pod uwagę bierze się dwie opcje; tą lepszą i chyba tą gorszą. Choć z czasem może się okazać, że to niby ta gorsza, okazała się najlepszą. Tak często prowadzi to, do zwątpienia w słuszność obranej drogi. Boimy się porażki. Ulegamy stereotypom. Czasem tak bardzo się boimy, że sami zapeszamy wszystko. Nie próbując zrobić kroku do przodu, ku jakiejś zmianie. Można powiedzieć, że to cierpliwość. Chociaż, nic nie można przeciągać w nieskończoność.

Najlepiej wątpliwości rozwiewa czas. Umieć w niektórych przypadkach czekać i mieć nadzieję, to największy sprawdzian dla człowieka. Sprawdza siłę naszych myśli, poziom strachu jaki nas ogarnia i wiary, że musi być dobrze. Uczy pokory wobec życia i wobec rzeczy nieuniknionych. Wątpliwości są wpisane w życie i w każde uczucie, gdy brakuje nam co, do nich pewności. Można je nazywać, tą ciemniejszą stroną wszystkiego dobrego lub dobrą niespodzianką od losu, gdy wątpliwości rozwieją się w zapomnieniu.

Wątpliwości są jak furtka, podatna na siłę wiatru zmian. Gdy ten ją pchnie silniejszym podmuchem, zachęcając do wyjścia z czegoś, co nam już nie służy. Jeśli odważysz się przez nią przejść, to musisz ją po sobie umieć zamknąć.

I tak, cyklicznie co jakiś czas. Bez żadnego kluczyka, żeby móc ją zamknąć, raz na zawsze. Mieć niczym nie zmącona pewność i niczego złego się nie obawiać. Tylko, że życie jest ciągłą zmianą. Dzięki temu dziś, jesteś kimś innym niż wczoraj. Jeśli się boisz, wsłuchaj się w głos intuicji. Ta nigdy się nie myli. Z całą pewnością wie, co jest dla Ciebie dobre w danej chwili.


Zmarnowane szanse.

Nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Nie zawsze na czas potrafimy docenić to, co dał nam los. Zdarza się, że po omacku się błądzi. Można też w swoich osądach się mylić. Dojrzewać do jakiejś myśli czy zmiany. Często potrzeba czasu, by umieć spojrzeć z dystansu i docenić, to się kiedyś miało i straciło. Jednak jeśli bardzo się chce, coś naprawić, to los zawsze daje nam drugą szansę. Czasami czeka się na nią latami.

Teraz wszystko, znowu zależy od Ciebie. Wykorzystasz czy zmarnujesz tą okazję? Jeśli faktycznie, coś się w nas przez ten czas zmieniło, coś drgnęło i czegoś nas to nauczyło. To jest szansa, że tym razem będzie lepiej, całkiem inaczej. Bardziej się postaramy. Choć nic już nie jest, takie samo, to jeszcze może być pięknie. To chyba, temu właśnie służy popełnianie błędów. Na wyciąganie wniosków i ich naprawę.

Jeśli zmarnujesz, tą szansę do naprawy błędu, to znaczy że nic nie zrozumiałeś i niczego się nie nauczyłeś. Będziesz szedł dalej przez życie z poczuciem nieomylności i pewności siebie. Raniąc innych i uważając, że wszystko wiesz najlepiej. Nie przepraszaj. Nie żałuj. Nie przyznawaj się do pomyłek. Ty też nie jesteś idealny, ale pewnie o tym nie wiesz. To niesamowite, że można przeżyć całe życie i niczego się o nim, nie nauczyć. Szukać winnych wszędzie, tylko nie w sobie. Wciąż rozmijać się z prawdą. Czekać całe życie, na nic. Nie dawać nowej szansy. Nie wierzyć w proste słowa od serca. Mieć dwa kroki do siebie i je w nieskończoność odwlekać.

Podobnież nic dwa razy się nie zdarza, ale jeśli się zdarzy, to znaczy że los Cię lubi i wyciąga do Ciebie pomocną dłoń. Możesz teraz to zrobić, tak jak być powinno. W przeciwnym razie, ta ziemska wędrówka prowadzi donikąd. Tak często ludzie, chcą cofnąć czas. Nie bój się, możesz popełniać błędy, to Twoje życie. Gdyby jednak los, zdecydował się dać Ci szansę na naprawę, to ją wykorzystaj najlepiej jak potrafisz, żeby dać potrzebny spokój swojemu sumieniu. Zrób co możesz, resztę zostaw drugiej osobie.