Świat niby się zmienia.

Świat się zmienia , wszystko idzie do przodu. Znikają stare drogi, uczęszczane przez lata. Zniknęła też przez zimę, moja ulubiona w parku ławka. Ludzie przychodzą i odchodzą. Czas przyśpiesza, zmienia się punkt widzenia. Wszystko jest łatwiejsze i prostsze do zdobycia. Zmienia się myślenie, moda i styl życia. Łatwiej znaleźć rozwiązanie jak wybawić plamę, gdzie co kupić, żeby było taniej. Coraz więcej specjalistów w każdej dziedzinie. Dużo chorób można wyleczyć o wiele szybciej. Można podróżować, spełniać marzenia, mogłabym tak w nieskończoność wymieniać.

Tylko miłość, wiara i przemijanie wciąż takie same. Czas ucieka, świat się zmienia, a one wciąż cierpią na niezrozumienie. Wyświechtane, stare jak świat, omawiane tysiące razy, bez rezultatu, dalej zbyt skomplikowane. Tematy najtrudniejsze, w nieskończoność, z tymi samymi pytaniami się zmagają. I żadna odpowiedź nie zadawala. Niby wszystko proste, bo przecież te same zasady obowiązują od wieków. Ale wcale nie jest lepiej. Sens istnienia, trudny do określenia. Każdą odpowiedź można podważyć, zaprzeczyć. Szukać i wątpić. Kochać i umierać. Niczego to nie rozjaśnia i niczego nie zmienia. Świat niby się zmienia, a odpowiedzi na najważniejsze pytania jak nie było, tak nie ma. Życie to niekończąca się wędrówka, tymi samymi, nieustannie poplątanymi drogami.


Gdy Bóg karty rozdaje.

Ile ja się czasem nasłucham o Bogu. Nie, nie w kościele, ale od ludzi na co dzień. Wierzą czy nie i tak wszystko zrzucą na niego. Wszystko zależy od punktu patrzenia, szczęścia czy próby zrozumienia jak działa ręka Boga. Najlepiej, każdy widzi u innych jak i za co Bóg ich pokarał. U siebie mówimy – widać Bóg tak chciał, a ja wolę jego uznaję. Nie, żeby życie swoje jakoś spróbować zmienić na lepsze, czy zrozumieć dlaczego tak się stało, nie ma co sprzeczać się z Bogiem, kiedy tak zdecydował za nas, że mamy być nieszczęśliwi, to niech tak zostanie. Lepiej się żalić lub mur wokół siebie budować. Może obrazić się i odejść od Boga albo nagadać Mu do słuchu. Od razu poczujesz się lepiej.

Inni, gdy im źle mówią, ja się nie martwię, przecież Bóg każdą krzywdę moją widzi, ale czy życie Twoje w ten sposób jakoś się zmieni? A może Bóg akurat „mrugnął” w tym momencie i z oczekiwanych cudów będą nici. Gdy jesteś szczęśliwy, wtedy dziękujesz i prosisz o więcej. Serce radość rozpiera, że Bóg Cię słyszy i modlitwa jakby sama się układa. Szczęściu trzeba czasami pomagać. Wszystko zależy od tego, gdzie widzisz swoje miejsce i jak postrzegasz siebie. Jeśli chcesz się „umartwiać” i narzekać, to nawet jeśli Bóg przyjdzie do Ciebie kilka razy, to i tego nie zauważysz pogrążony w rozpaczy.

Szczęśliwy we wszystkim widzi rękę Boga. Dziękuje i prosi o więcej, nie martwi się, że może nie zasłużył czy limit mu się wyczerpał. Prosi i wierzy, że Bóg go wysłuchał już za pierwszym razem, dokładnie wie co chce dostać, bo oczami wyobraźni już ten prezent dla siebie wybrał. Bóg lubi pomagać ludziom zaradnym. Nie próbuj zrozumieć ręki Boga. Ufaj, że zasługujesz na wszystko co najlepsze. Wtedy dostrzeżesz w swoim życiu, każde małe szczęście. Ty będziesz zadowolony i Bóg uśmiechnięty, że dobre karty Ci rozdał.


Niedokończone sprawy.

Tyle się w ciągu życia dzieje. Są lepsze i gorsze chwile, wszystko się lepiej znosi i przeżywa, gdy się sobie wyjaśnia zawiłe sprawy. Po co rozmawiać, o tym czego się oczekuje? Czego się obawiasz, co czujesz? Ile razy zabrakło tych kilku najważniejszych słów? Przecież to wszystko zbyt trudne, by ubrać to w słowa. Po co o tym rozmawiać, obnażać duszę, zaglądać w zakamarki serca. Przecież o wiele łatwiej jest milczeć.

Nic nie boli, tak jak niedokończone myśli, sprawy, zdania – słowem skazywanie kogoś na domysły. Przecież to wszystko powinnieneś wiedzieć; że mi przykro, że Cię kocham, że przepraszam, że to kłamstwo, że nie chciałem i że samo się stało, że spróbuję Ci wybaczyć…

Żyjesz w oczekiwaniu na niedoczekanie Twoje, że jakieś słowo wyjaśnień padnie. Świat pozorów, dobrej miny do złej gry. Łatwiej jest być tchórzem, cykorem ( czy jak kto woli), uciec i całe życie starać się zapomnieć niż dokończyć rozpoczęte sprawy. Łatwiej się rozmijać, zostawiać na później, szukać usprawiedliwienia. Milczeć – zamieniać się w kamień, bez serca. Nic nie czuć, nie być wylewnym, po co rozpoznawać własne emocje. Nie ma co komplikować sobie życia, które i tak jest już mocno skomplikowane. Słabi ludzie nigdy nie są, w stanie doprowadzać spraw do końca.

Tylko nie pytaj, później dlaczego, czujesz się niekochany? Dlaczego życie Ci nie wyszło? Dlaczego w środku „głucha cisza”? Skazując innych na milczenie i przyzwyczajanie do bólu, na słowa, które nigdy nie padną, możesz być pewien, że świadomie ich ranisz. Ty sam też, nigdy nie będziesz szczęśliwym człowiekiem. Upływający czas, też tu nic nie pomoże, nie wymarze nic z pamięci. Myśli ciągle wracają w to samo miejsce. Niedokończone sprawy, za każdym razem będą boleć tak samo.


Wszystkie odcienie Nieba.

Na ziemi to najlepiej widać, wszystkie odcienie Nieba. Czy jest zachmurzone, słoneczne czy rozgwieżdżone. Zachodem słońca zachwycające czy piorunami strzelające, a po burzy pojawia się tęcza. Nic nie zmieni tego faktu, że to Niebo, bez względu na to, ile by odcieni w danym dniu, nie miało. Kojarzy się nam jak najlepiej. Ty też możesz mieć swój kawałek Nieba. Co sprawia, że się uśmiechasz? O czym marzysz kiedy zasypiasz? Co szczęściem prawdziwym nazywasz? Jak często z Bogiem rozmawiasz? Biegniesz czy idziesz przez życie? Ile razy kochałeś na niby, a ile razy prawdziwie? Każdą szczęśliwą chwilę w życiu, można nazwać namiastką Nieba, ma tyle odcieni, ile uda Ci się z siebie wykrzesać.

Tu też dzieją się cuda, każdego dnia, jak w Niebie. Cud istnienia, Twoje serce bije nie zależnie od Ciebie, oddychasz, budzisz się i znów zasypiasz. Jest też cud narodzin małego człowieka. I gdy codziennie, niezmiennie słońce wstaje nad tym dziwnym światem, to też się ośmielę cudem to nazywać. Niebo jest też lepszym spojrzeniem, na to co wokół Ciebie. Na to, co niby jest takie normalne, a przecież nie jest. Codziennie mogą dziać się małe cuda w Twoim Niebie, to Ty im przypisujesz nazwy i znaczenie.

Jutro nie istnieje, wszystko dzieje się dzisiaj. Dziś jest najlepszy czas, by swoje życie przeżywać. Na to, co przyniesie jutro, nigdy nie będziesz przygotowany. By żyć jak w Niebie potrzeba odrobinę uwagi i zrozumienia, a nie tylko odpowiedniego momentu by spełniać marzenia. Pozwól życiu, żeby Ci się przydarzyło i każdego dnia, nabierało nowych odcieni Nieba.


W poczekalni do Pana Boga.

Gdybyś wiedział, ile czasu Ci zostało do końca Twoich dni, to co byś zrobił? Targowałbyś się, denerwował czy czekał cierpliwie? Każdy z nas jest innym człowiekiem i tak jak można żyć na tysiąc sposobów, to i tak samo można umierać. W „poczekalni” do Pana Boga, zawsze ktoś czeka. Z pewnością każdy z nas mógłby się czegoś od nich nauczyć. Ta „poczekalnia” jest całkiem inna, nikt się tu o kolejkę się nie kłóci, nikt nie narzeka, że musi dłużej poczekać, bo każdy dzień jest na wagę złota. Jedni robią rachunek sumienia, jeśli mogą coś naprawić, przeprosić nie zwlekają. Przecież jutro może ich Bóg z kolejki po imieniu wywołać, i czasu już nie będzie na nic. To świadomość umierania.

Jedni pogodzeni, inni zbuntowani, tyle jeszcze planów na życie mieli, nie są gotowi na pożegnanie, ale myślami już nie należą do tego świata. Czasami jest strach, lęk, i obawa. Czas jak nigdy przyśpiesza, jest już pewne, że nie da się wszystkiego przeżyć. Doświadczenie ludzkiej bezsilności, dojrzewają do spotkania z Bogiem. Trzeba się powoli szykować do Drogi. Nie trzeba się wcale pakować, bo nic ze sobą wziąść nie mogą. Wystarczy zaległe sprawy pozałatwiać, bo wiedzą, że już tu nie wrócą. Cierpliwość i pokora, najtrudniejsze lekcje do nauczenia w szkole życia. Każdy dzień przybliża ich do Nieba i do Boga. I zawsze to samo pytanie – dlaczego właśnie ja? nie chcę jeszcze umierać. Nie wiem… nie umiem na to odpowiedzieć…