Wyznanie serca.

Z czego składa się człowiek, gołym okiem widać. Łatwo opisać wygląd, powiedzieć czy nam się podoba czy też nie, ale w środku wszyscy mamy to samo. Tak często jednak zapominamy, do czego stworzony jest człowiek. Zapominamy o jego wnętrzu; o duszy i sercu. Serce ukryte i niewidoczne dla oczu, tak często woła o miłość, chwilę uwagi i czułe słowa, co dotkną je dogłębnie. Zapominamy do czego służy serce. I to coraz częściej.

A przecież jego decyzje, nigdy się nie mylą. Można okłamać słowem, czynem ale nie sercem. Ono swoich decyzji nie zmienia, wie co jest dla Ciebie dobre. Czasem wbrew zdrowemu rozsądkowi. Czuje silnie Twoje myśli, emocje i to jak bardzo cierpisz i chce Ci pomóc. Życie ma w sercu, swoje źródło.

Bijesz się z myślami. Uciszasz emocje. A serce? Serce jest niestrudzone, potrzebuje miłości, do tego zostało stworzone. Nie szuka wymówek, dlaczego kochać nie może. A my, tak zwyczajnie zapominamy, że mamy kochać. Kochać, nie żebrać. Nie czekać. Nie zrzucać winy na Boga. Nie umierać z tęsknoty za ideałem. Kochać bliźniego, jak siebie samego. Kochać za nic i pomimo wszystko. Kochać i wybaczać. Kochać i wymagać. Kochać i nie ranić, bo miłość lubi być dojrzała, stała i ciepła.

Gdy wieje chłodem, serce źle to znosi. Poranione, z bliznami i świeżymi plastrami, całe drży i boi się ponownie zaufać. Ale niestrudzenie wierzy, że jeszcze może być pięknie, bo choć nogami chodzi po ziemi, to w jego sercu mieszka niebo. Takie z prawdziwego zdarzenia, bo połączone jest z duszą na subtelnym poziomie. Dogadują się ze sobą, w pół zdania.

Chcesz z nim porozmawiać? Ze swoim sercem, oczywiście. Weź głęboki oddech, zamknij oczy i połóż rękę na sercu….czujesz, ono bije dla Ciebie. To dla Ciebie, tak ciężko codziennie pracuje, pomimo że jest całe, życiowo obolałe. Tak łatwo się nie poddaje i wyzwala życiową energię. Daje Ci kolejną szansę. I przesyła to ciche wyznanie serca, żebyś o nim pamiętał. Dodaj mu blasku i otocz je miłością. Teraz zadaj mu pytanie i wsłuchaj się w cichą odpowiedź. Nie musisz go nawet, próbować zrozumieć, bo ono ma swoje własne dróżki, którymi chodzi. Serce nie wstydzi się słów z niego płynących. Nie obawia się śmieszności. Gdy jest czegoś pewne, jest silne. Swym magnetyzmem przyciąga to, co dla niego jest najlepsze, bo ma własną mądrość i intuicję.


Przez uchylone drzwi.

Zdarza się, że ponosi nas w emocjach. Zaczynamy się wtedy gubić w pajęczynie przeróżnych uczuć. Pomiędzy tym co trzeba, a czego nie wypada robić. Czasem powiemy o dwa słowa za dużo, bo właśnie w nas wezbrało po brzegi. Czasem krzykniemy, że mamy dosyć, pokazując tym swoją drugą naturę i jej oblicze. W końcu wszyscy mam po kilka twarzy. Niektóre burzą nasz wizerunek. Inne zmieniają nas w kogoś, kim wcale być nie chcemy. Później przychodzi poczucie winy.

Spróbuj uchylić drzwi do swojego wnętrza, tylko Ty możesz to zrobić. Najlepiej wtedy, gdy zaczynasz się złościć. Czy widzisz co tam się dzieje? Wewnątrz szaleje burza. Czujesz jak fale złości wzbijają się i opadają, napędzane przez to uczucie, od którego tak bardzo pragniesz uciec i które Cię czasem przytłacza swoją wielkością. Wyobraź sobie na tym morzu złości, małą łódkę. Piękną, drewnianą, rzeźbioną – taką jaką lubisz, bo tą łódką jesteś Ty. Poddajesz się tym falą, a one robią z Tobą, co chcą. Szarpią, rzucają i uderzają o skały. Zadają ból i cierpienie. Zaczynasz się bać, że sobie nie poradzisz. Że nie dasz rady, tym wszystkim złym emocjom, które Cię ogarniają. I wynoszą gdzieś na manowce złości.

Gdy tak obserwujesz ten obrazek wewnątrz siebie, to jak myślisz kto może zakończyć tą burzę? Kto może sprawić, że obrażenia będą mniejsze? Kiedy ją przerwać, zanim zatopi wszystko co masz w sobie najcenniejsze; Twoje wartości i dobre uczucia.

Tylko Ty możesz to zrobić. Uciszyć tą burzę, zanim szkód poważnych narobi. Gdy zaczynasz być świadomy swoich reakcji, obserwujesz przypływ i odpływ emocji. Możesz zapobiec burzom i wichurom, szalejącym w Twoim wnętrzu. Zakończyć wszystko inaczej. Możesz opanować emocje złości i frustracji, bo to Ty jesteś ich panem. To Ty masz nad nimi władzę. Przestajesz bezmyślnie krzywdzić i ranić. Poznajesz nowego siebie. Nie dajesz się łatwo wytrącić z równowagi.

Dobrze jest czasem uchylić drzwi do swojego wnętrza i przyjrzeć się swoim uczuciom. Jak wyglądają, co z Tobą robią. Dostrzegasz wtedy, że wszystko może wyglądać, całkiem inaczej. To co się tam dzieje, najbardziej krzywdzi Ciebie. Okrada z miłości i zaufania. Tej cichej przystani dla Twojej łódki, którą darzysz ciepłym uczuciem. A ona, każdego dnia ma odwagę wypływać na głębie Twojego życia.


Nieszczęśliwi z nadmiaru.

Nie mieć czegoś, źle. Mieć, jeszcze gorzej. Narzekamy i biegamy, żeby mieć na własne auto, na wymarzony serwis do kawy, na szykowny płaszcz z nowej kolekcji. Żeby się pokazać, żeby wszyscy widzieli, że nas stać i nie jesteśmy w niczym gorsi, bo zaradni i obrotni. Im więcej rzeczy, tym mniej nas w tym wszystkim.

Dla innych wciąż szczęśliwi i spełnieni. Dla siebie samych, samotni i zmęczeni. Świat biegnie do przodu, a my chcemy koniecznie za nim nadążyć. Niczego nie pominąć, mieć każdą „nowostkę”. W erze internetu, telefonów komórkowych, „sieci wirtualnych przyjacielskich” kontaktów, paradoksalnie samotni i nieszczęśliwi do bólu. Cierpimy na brak uwagi i dotyku.

Nadmiar nas psuje. Łatwodostępność, otępia. Przyjaźń „na kliknięcie”. Wirtualne serduszko wyrażające miłość. Tak łatwo i prosto ją wyznać. Nie trzeba się spotykać, patrzeć w swoje oczy. Nie trzeba tolerować siebie i nawzajem znosić. Wspierać i uczyć się bliskości. Wszystko to spłaszcza życie, prawdziwe ludzkie relacje zeszły na plan dalszy. W cenie nie ma współczucia i zrozumienia. Wszystko jest spłycone do minimum. Określenie szczęścia jest niemożliwe. Nieszczęśliwym jest być łatwiej, nawet jeśli ma się wszystko. Wydawać pieniądze, niż dawać coś od siebie. Ot, tak bez przyczyny. Z wdzięczności, za to że Jesteś, tuż obok.

Przeliczamy, kalkulujemy „przyjaźnie, znajomości”. Zyski i straty. Nic nie opłaca się robić za darmo. Zapominając, że szczęście nie leży w posiadaniu. Nadmiar gasi radość życia. Masz niby wszystko, a rozmieniasz się wciąż na drobne. Nie umiejąc się uśmiechać, popadając w przygnębienie. Cała mądrość życia, to mieć niewiele i nie bać się być sobą. Reszta to dodatki. W przytłaczającym nadmiarze, niczego nie można docenić i nadać konkretne znaczenie. Nic nie jest bliskie sercu, bo zawsze znajdzie się zamiennik.

Kiedyś ta pogoń się skończy i trzeba będzie stąd odejść. Wszystko zostawisz, tylko nieszczęście pójdzie z Tobą dalej. Jak zwykle. Nieodłączne.